Bezpieczeństwo nad wodą

poniedziałek, 20 czerwca 2022

Brak komentarzy

W połowie czerwca mieliśmy w Pradze jeden taki weekend, kiedy nawet w nocy temperatura nie spadała poniżej 30*C (a w dzień przekraczała 37*C). To skłoniło mnie do spisania kilku mądrze brzmiących akapitów na temat bezpieczeństwa nad wodą. Nie powiem zapewne nic odkrywczego, ale na dobry początek przygody z blogiem uznałam, że jest to całkiem wdzięczny temat. 



Przede wszystkim warto podkreślić, że nawet spędzając czas nad wodą, pies może się przegrzać. Pływanie to przecież aktywność fizyczna, a zwierze zaaferowane zabawą zapomina o świecie dookoła. Nie polegajmy na tym, że pies sam będzie wiedział, kiedy ma dość. To my, jako opiekunowie, musimy zadbać o odpoczynek w cieniu i nawodnienie. Nad morzem dodatkowo miejmy ze sobą jakieś specyfiki na brzuszkowa problemy oraz adres najbliższego weterynarza. Niektóre psy, pływając, nałapią się słonej wody, co często kończy się biegunkami, które z kolei mogą doprowadzić do dehydratacji.

Warto pamiętać, że pobyt nad wodą nie jest zwolniony od przestrzegania pewnych zasad. Szalony skok do nieznanej wody czy rwącej rzeki nie musi skończyć się dobrze, dlatego mimo wysokich emocji, zadbajmy o bezpieczeństwo. Najlepiej jest wprowadzić (nie tylko nad wodą, ale i w życiu) komendę zwalniającą i wypowiedzieć ją dopiero wtedy, kiedy upewnimy się, że miejsce jest bezpieczne. Nie wspomnę nawet o przywołaniu :-)

Zadbajmy też o to, by pokazać psu, którędy wychodzić z wody. O ile nad morzem najczęściej nie ma z tym problemu, to w jeziorze brzegi mogą być strome. Sama przeżyłam kiedyś chwile grozy, kiedy Peanut nie mógł wyjść z rzeki. Byłam na spacerze sama, było błoto i buty ślizgały mi się w drodze po niego, więc groziło, że żadne z nas się nie wydostanie. W końcu przywiązałam linkę biothane, którą na szczęście miałam ze sobą, do najbliższego słupka i trzymając się jej zeszłam po psa. Do domu oboje wracaliśmy na miękkich nogach i od tamtej pory do żadnej rzeki psów nie puszczam.

Jeżeli mamy w ogrodzie basen, do którego pies może wpaść przypadkiem, zadbajmy o stworzenie możliwej drogi wyjścia z niego. Widziałam na przykład zdjęcie gumowej wycieraczki przewieszonej (i przywierconej) przez ścianę basenu, po której zwierzęta mogą się wspiąć. Think about it. 

Jest jeszcze jedna kwestia, o której jeszcze niedawno w ogóle nie wiedziałam, mianowicie zatrucie wodą. Często w lecie trafiam na przykład na filmiki z psami, chwytającymi duże ilości wody prosto z węża ogrodowego. Jeżeli Wasz pies ma coś takiego w zwyczaju, pamiętajcie, że gdy ciało dostanie więcej płynów, niż jest w stanie wchłonąć, nerki nie nadążą z filtracją. Naruszona równowaga elektrolitów może doprowadzić do uszkodzenia mózgu, zatrzymania akcji serca i w konsekwencji do śmierci. Dowiedziałam się o tym w ubiegłym roku, kiedy trafiłam w mediach społecznościowych na przerażającą historię takiego właśnie zatrucia. Przedpołudnie pełne zabawy nad jeziorem skończyło się u małego pieska (chyba JRT) tragicznie.
 


Tak naprawdę wszystko jest dla ludzi (czy w tym przypadku - dla psów), ale z umiarem. Ponieważ nasze wspaniałe czworonogi żyją chwilą, to my musimy w ich imieniu przewidywać i myśleć długofalowo. I tym pozytywnym akcentem zakończę mój pierwszy wpis na blogu. Sama jestem ciekawa, jak długo wytrzymam z regularnym pisaniem, więc trzymajcie za mnie kciuki!
Czytaj dalej